- Znasz zasady?

odzyskała przytomność na tyle, by osunąć się z wdziękiem i nie uderzyć głową o
- Nie.
Ksiądz poruszył się, zaszeleściła alba, zadzwoniły paciorki różańca.
- Ale konieczna jest dyskrecja.
Santos ujął jej twarz w dłonie.
jąc, aby Bobby umył zęby. Zielony kadłub cały był po-
- Wiem, Lily. Ja...
- Tak. Telefon służy do połączeń internetowych. Widzisz jakiś problem?
- Dobry wieczór, panie.
- Popatrz, jaka piękna noc. Jest wystarczająco jasno, bym widziała ekran, a chciałam pobyć na powietrzu.
ani trochę.
— No to teraz pani wie! A jeżeli pani jeszcze kiedykolwiek przekroczy ten próg — jego uśmiech stwardniał raptownie i zamienił się w grymas wściekłości. Wlepił we mnie ostry wzrok, a jego twarz przybrała szatański wyraz — rzucę panią na pożarcie brytanowi!
Dopiero po dłuższej chwili pocałował ją z pasją i zaczął wolno poruszać biodrami, a
Podobała mu się jej otwartość i pewność siebie.


niewiele więcej dało się zaobserwować. Cały system mo-

- To Tia, prostytutka. Sama się zgłosiła. Mówi, że zna ofiarę i widziała ją ostatniej nocy, jak rwała klienta, około drugiej. Przyjrzała się facetowi.
- Potem na przyjęciu oznajmię, że ty i Robert się zaręczyliście.
W ciemnościach zabłysły reflektory wyłaniającego się zza zakrętu samochodu. Jechał tak szybko, że kierowca nie miał szans wyhamować, a Santos uskoczyć; usłyszał jeszcze ryk klaksonu i przeraźliwy pisk opon.

Nie, już nigdy. Nie dopuści do tego, nie da się zepchnąć.

Alexandry z wujem. Słowa Monmoutha o Lionelu Balfourze bardzo go rozzłościły. Poza tym
- Nie pozwalaj sobie, pętaku. Jesteś żałosny, naiwny. Gloria wykorzystała cię, żeby pokazać, jaka jest dorosła. Chciała nam dokuczyć. Dlaczego? Bo za bardzo o nią dbamy, bo dostaje zbyt wiele. Jak się najprościej zbuntować przeciwko rodzicom? To proste, zadać się z kimś zupełnie nieodpowiednim, z jakąś łajzą, z mętem, którego nigdy nie zaakceptujemy. Ona świetnie o tym wie, więc kłamie, oszukuje, prosi koleżanki, żeby ją osłaniały... Zawsze taka była. Uparta, nieznośna, samolubna. Nigdy się zastanawia, że kogoś może skrzywdzić swoim lekkomyślnym postępowaniem...
- Do diaska! - zaklął.

- Będziesz najładniejszą młodą damą na przyjęciu, Rose - przerwała mu Alexandra

walki.
obejrzała się, już go nie było. Ostrzegał ją wcześniej, żeby nie igrała z ogniem, lecz ona nadal
Z upływem lat zaszła także zaskakująca zmiana w relacjach Glorii z ojcem. To na niego przelewała swój gniew, coraz bardziej oddalała się od niego, aż w końcu stali się sobie zupełnie obcy. O ile dawniej wyczekiwała niecierpliwie wspólnych wypraw do St. Charles, teraz ich unikała, udawała, że hotel przestał ją obchodzić, oznajmiała wszem i wobec, że nie ma zamiaru tracić życia na doglądanie sterty kamieni.